Przejdź do treści

Ekologiczne… woski?

Ekologia – ekologiczny – zrównoważony – zdrowy, mądry wybór.

Często pytacie jaki wosk, jakie rozwiązanie jest najbardziej „ekologiczne”, w jaki sposób można najmniej zaszkodzić środowisku, co będzie najzdrowsze.

Pozwólcie, że odpowiem w tym poście – jako małym kompendium.

Punkt ZERO: słowo ekologiczny – za słownikiem języka polskiego:

1. taki, który dotyczy związku warunków zewnętrznych, środowiska z życiem roślin i zwierząt, np. warunki ekologiczne;

2. taki, który nie niszczy środowiska, nie zakłóca jego równowagi, jest zgodny z wymaganiami ekologii, np. ekologiczny samochód;

3. taki, który ma na celu ochronę środowiska, np. działalność ekologiczna, ruch ekologiczny;

4. taki, który został wyprodukowany ze składników naturalnych, np. żywność ekologiczna

Jak widać – definicja jest relatywnie szeroka i naprawdę nie ma sobie co tym słowem snu z oczu spędzać. Najważniejsze to podejść do tematu rozsądnie i szczerze wobec siebie i ogólnie dostępnej wiedzy.

1. Dlaczego nie parafina?

Bo otrzymuje się ją z ropy naftowej, ze smoły węgla brunatnego lub smoły łupkowej, torfu albo w sposób syntetyczny. Fakt, często powstaje jako produkt uboczny w rafinacji, niemniej w samym użytkowaniu, czytaj – spalaniu – uwalniają się do środowiska toksyczne substancje takie jak toluen czy benzen.

Do środowiska – czyli też do naszego domu, do naszych płuc.

2. Wosk pszczeli? Tak, ale nie.

Jest go relatywnie niewiele, a i pszczoły go potrzebują. Wiecie, że na 1 kg wosku pszczoły potrzebują zużyć (jako paliwo) 4-8 kg miodu? Zabierając im wosk, zmuszamy je do wytężonej pracy, a często nie dajemy w zamian roślin miododajnych. A potem zabieramy im resztę miodu.

Jest dość drogi, choć jego cena jeszcze nie odzwierciedla kosztu zużycia miodu.

Jakie rozwiązania będą bardziej ekologiczne zatem?

Oczywiście – woski roślinne. Które też, oczywiście, można podzielić na te super, mniej super i prawie w ogóle nie super.

-> wosk palmowy, stearyna palmowanie, w ogóle nie super.

Pod względem ochrony środowiska to najgorszy wybór z roślinnych, wszyscy słyszeli chyba o tłuszczu palmowym i małpkach, które pozbawiane są domu, albo o pustyni ekologicznej na Borneo…

-> wosk sojowy – tak, ale

Lepiej od palmowego, lepiej od ropy naftowej – bez dwóch zdań – ale to nadal nie najwspanialsze rozwiązanie. Olej sojowy, z którego uzyskuje się w procesie przemysłowym wosk pozyskiwany jest z upraw z obu Ameryk, z przewagą Południowej, a także Azji.

Nasz wosk sojowy pochodzi z upraw, co do których mamy zapewnienie dostawców, że nie są zakładane na terenach lasów deszczowych. Ale Ameryka Południowa rządzi się czasem swoimi prawami i nie wszystko można w 100% kontrolować (junty wojskowe, kartele, etc). Więc zawsze zostaje ten 1 promil niepewności.

Ponadto – Ameryki są daleko, za oceanem. Jakoś surowce do Europy muszą dotrzeć – i tu pojawia się z przytupem pojęcie śladu węglowego – jedno to zielone pochodzenie surowca, ale ilość spalonych paliw kopalnych w transporcie niweluje część zdrowotnych walorów produktu. W ofercie mamy najlepszy, w naszej ocenie, pod względem zanieczyszczeń, wosk sojowy, od bardzo rzetelnego, europejskiego producenta (nie korzystamy z usług największego i najbardziej znanego dostawcy na C, między innymi z takich względów jak to, że jest przy okazji jednym z największych producentów nawozów azotowych oraz monopolizuje rynek poprzez wchłanianie i zamykanie mniejszych, często rodzinnych firm).

And the Oscar goes to…

wosk rzepakowy -> tak!

Oto faworyt w rozsądnym wyścigu o palmę (nomen omen) pierwszeństwa zielonych wyborów.

Europejskie pochodzenie surowca, wedle zapewnień producenta – z krajów, które stosują się do unijnych zakazów stosowania pestycydów zabijających pszczoły – daje nam możliwie najmniejszy ślad węglowy, jaki można uzyskać przy wosku. Nie dość, że uzyskujemy czysty, lokalny surowiec, to pozostałości po produkcji zostają wykorzystane jako pasza dla zwierząt lub w produkcji biokompostu wzbogacającego glebę.

Marzeniem by było, gdyby z naszego polskiego rzepaku można uzyskać surowiec – prawda? Niestety! Polska, jako jeden z niewielu krajów, ma nadal w poważaniu ochronę zapylaczy w tym aspekcie, więc polski surowiec nie jest brany pod uwagę przy produkcji. Rozmawiajmy z rolnikami, w końcu to my decydujemy, jako finalni odbiorcy, co produkują .

Mamy wpływ na świat jaki nas otacza – czasem są to małe wybory, ale mogą one prowadzić do Wielkich Zmian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *